Pokerzysta zbanowany za oszustwo wraca do gry po zaledwie siedmiu tygodniach 

0
Pokerzysta Ren Lin z zakzem gry na 49 dni

W październiku znany pokerzysta Ren Lin został zawieszony przez GGPoker, WSOP i wszelkie platformy partnerskie na “czas nieokreślony”. Powodem było oszustwo, podczas którego Lin udzielał na żywo porad swojemu znajomemu podczas jednego z najważniejszych finałów pokerowych online (GGMillion$).

Wielu spodziewało się bardzo długiej kary dla chińskiego gracza, która być może przerodzi się w permanentne zawieszenie. Nic bardziej mylnego. Ren Lin wrócił po 49 dniach na World Series of Poker Paradise. Decyzja spotkała się z bardzo dużą krytyką środowiska.

Oszustwo szybko wyszło na jaw

Pierwsze pogłoski o zbanowaniu Lina wyszły na jaw, kiedy zauważono, że jego stack usunięto z gry w Main Evencie World Series of Poker Super Circuit Cyprus. Chwilę później społeczność poznała szczegóły wydarzeń z GGMillion$, kiedy to zwycięzca turnieju udostępnił Linowi swój ekran podczas finału.

Triumfator został zbanowany na zawsze, a Ren Lin otrzymał karę na czas nieokreślony. Kara dotyczyła wszystkich wydarzeń spod szyldu GGPoker oraz WSOP.

Ren Lin na turnieju pokerowym.
Źródło: pgt.com

Zaledwie dzień po wydarzeniu Lin opublikował oficjalne przeprosiny, w których napisał o wstydzie oraz ogromnym żalu za zaistniałą sytuację. Zobowiązał się też na przyjęcie wszystkich kar. Podkreślił również, że nie odniósł żadnego zysku z zaistniałego incydentu.

W wyniku afery GGPoker skonfiskował ponad 250 tysięcy dolarów z portfela triumfatora turnieju. Kwota ta była niższa niż 346 903 USD, które otrzymał za pierwsze miejsce. Lin, wyrażając skruchę dołożył brakującą kwotę w wysokości ponad 96 tysięcy USD z własnej kieszeni.

Czy Ren Lin zasłużył na karę?

Na wstępie trzeba podkreślić, że duża część środowiska jest oburzona długością zawieszenia Lina. Według wielu tak krótka kara jest w praktyce cichym przyzwoleniem na oszustwa. Nie wszyscy jednak podzielają tę opinię.. Wielu znanych graczy, stwierdziło, że nie ma problemu z zaistniałą sytuacją. Wśród zwolenników Lina są między innymi Matt Berkey czy również współambasador serwisu – Daniel Negreanu.

Wiele osób ze środowiska podkreślało także, że znają charakter Lina i można wierzyć jego słowom o braku profitów z zaistniałej sytuacji. Sam Lin tłumaczył się, że chciał tylko pomóc koledze, nie zastanawiając się nad etycznymi konsekwencjami.

Niepokój wzbudziło jednak jego stwierdzenie, że takie sytuacje są “dość normalne”. Czy oznacza to, że oszustwo powinno być łagodniej traktowane tylko dlatego, że jest powszechne?

PR-owy chaos ze strony WSOP i GGPoker

Cała sytuacja mogła być rozegrana zdecydowanie rozsądniej. Po przywróceniu Lina po zaledwie 49 dniach, opuścił on jedynie turniej, z którego został wyrzucony. Nie poniósł tak naprawdę żadnej kary za swoje nieuczciwe zachowanie.

Gdyby zawieszenie zniesiono dopiero w okresie letnim Lin opuściłby kilka eventów bransoletkowych, jak WSOP Paradise, czy WSOP Europe w Pradze. W takim przypadku środowisko zdecydowanie lepiej przyjęłoby zdjęcie zawieszenia, a sam Lin bez większych kłopotów zniósłby wspomniane konsekwencje.

Widok Lina przy stołach po około siedmiu tygodniach był tym dziwniejszy, że GGPoker, czyli jedna z największych platform pokerowych, nie wydał nawet prostego oświadczenia. Nie wyjaśnili skąd wziął się tak krótki okres kary. Jeśli nawet ich punkt widzenia jest słuszny, to brak komunikacji postawił operatora w dość słabym świetle. Oczywiście, krytyka pojawiłaby się bez względu na ruchy PR-owe, ale na pewno drobny komentarz załagodziłby całą sprawę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj