
Szło mu tak dobrze, że zaczął mówić: „Ta historia napisze się sama”. Miał rację – ale nie w taki sposób, w jaki się spodziewał. Shaun Deeb, ośmiokrotny zdobywca bransoletki WSOP i zeszłoroczny Player of the Year, w ciągu czterech dni dwukrotnie dotarł do finałowego heads-upu na WSOPE 2026 w King’s Casino w Pradze. I dwukrotnie odszedł z niczym – za każdym razem pokonany przez karety przeciwnika.
Pierwszy raz: PLO i karety Koopmannna
W Event #2 (€3 300 Mixed PLO) Deeb dotarł do rozgrywki jeden na jednego z Niemcem Frankiem Koopmannem – rekreacyjnym graczem, dla którego był to pierwszy finał WSOP w karierze. W decydującym rozdaniu Koopmann wyłożył karety i zgarnął swoją pierwszą w życiu bransoletkę oraz $142 750. Deeb zainkasował €81 784 za drugie miejsce.
Warto odnotować, że chwilę wcześniej Koopmann wyrzucił z gry trzecioplanistę Blaza Zerjava – również karetą. Przypadek? Deeb miał nadzieję, że tak.
Drugi raz: kareta w Colossusie i słynne słowa
Niecałą dobę później Deeb wrócił przy stołach – tym razem w Event #3, Colossusie za €565. Turniej przyciągnął 2 662 zgłoszenia i wypracował pulę €1 331 000, stając się największym eventem całego festiwalu WSOPE 2026.
Deeb przebił się przez całe pole i ponownie osiągnął heads-up – tym razem przeciwko Francuzowi Gillesowi Silbernagelowi. Kiedy na stole układ kart zaczął mu przypominać poprzednią katastrofę, odwrócił się do Silbernagela i zapytał: „Wiesz, jaka była moja druga karta w tamtym heads-upie, prawda? Kojarzysz to rozdanie?”
Silbernagel skojarzył – i przebił all-in. Znowu karety. Znowu Deeb drugi.
Francuz zainkasował €165 000 i swoją pierwszą bransoletkę WSOP, przekraczając przy okazji pułap 700 000 dolarów w łącznych wygranych z turniejów live. Dla Deeba €110 000 i kolejna pozycja wicemistrza.
Polskie akcenty na podium
Finał Colossusa przyniósł dobre wiadomości również dla polskich fanów pokera. Przemysław Cebrat uplasował się na 3. miejscu za €80 500, a Jakub Michalak zakończył zmagania na 5. pozycji z €44 500. Dwóch Polaków w top 5 największego eventu WSOPE 2026 – to wynik, który mówi sam za siebie.
Dziewięć bransoletek? Nie tym razem
Deeb, zdobywając kolejne dwa drugie miejsca, przedłużył jeden z najbardziej absurdalnych passusów pechowych w historii pokera turniejowego. Dziewiąta bransoletka – która postawiłaby go na równi z legendami pokera Doyle’em Brunsonem i Johnnym Chanem – wciąż czeka. Tymczasem w King’s Casino trwa Main Event z gwarancją €10 000 000 – i Deeb jest na liście startowej.









