
Aussie Millions Main Event 2026 oficjalnie zajął piąte miejsce wśród największych edycji turnieju w historii – i to w roku, w którym organizatorzy celowali zaledwie w 500 zgłoszeń.
Sześć lat ciszy – i nagły huk
Ostatni Main Event Aussie Millions rozegrano w styczniu 2020 roku. Tego samego dnia, gdy Vincent „Wonky” Wan odebrał trofeum, w Australii potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa. Pandemia, a później wieloletnie śledztwo regulatora AUSTRAC zakończone karą 450 mln AUD dla Crown Resorts, skutecznie zamroziły turniej na sześć lat.
Kiedy w lipcu 2025 roku ogłoszono powrót, pytanie brzmiało, ilu graczy się pojawi. Dyrektor turnieju, Danny McDonagh, mówił wprost: celem było 500 uczestników, a 600 to już byłaby bardzo dobra wiadomość.
Rzeczywistość przerosła wszystkie prognozy.
770 wpisów i czwarta najwyższa nagroda w historii
Do turnieju z wpisowym 10 600 AUD przystąpiło 770 graczy – zaledwie 52 mniej niż wynosił rekord wszech czasów z 2019 roku. Turniej przyciągał od pierwszego dnia: 200 graczy w otwierającym flighcie, 186 w drugim, 320 w trzecim i jeszcze 63 dopisanych w trakcie drugiego dnia gry.
Dla zwycięzcy czeka nagroda w wysokości 1 667 050 AUD (ok. 1,22 mln USD) – czwarta najwyższa w historii Main Eventu, jeśli nie dojdzie do dealu przy stole finałowym. Łącznie wypłaty otrzyma 95 graczy, z minimalną wygraną na poziomie 20 020 AUD.
Dlaczego to takie ważne?
Aussie Millions to nie byle turniej. Rozgrywany jest w formule freezeout – kto odpada, ten idzie do domu. Żadnych dogrywek, żadnego ponownego wejścia do gry. W czasach, gdy większość dużych turniejów pozwala kupować kolejne szanse, to format dla tych, którzy lubią grać o wszystko.
I właśnie ten turniej – bez siatki bezpieczeństwa – zgromadził 770 graczy po sześciu latach nieobecności. Dla porównania: rekord wszech czasów wynosi 822 wpisy (2019, Bryn Kenney), a edycja 2018 przyciągnęła 800 (Toby Lewis). Tegoroczny wynik plasuje się tuż za podium – i jasno pokazuje, że marka Aussie Millions przetrwała przerwę w nienaruszonym stanie.
CEO Crown Melbourne, Ed Domingo, nie krył zaskoczenia: spodziewano się, że odbudowa pozycji turnieju zajmie rok lub dwa. Tymczasem 770 zgłoszeń w pierwszym roku to potwierdzenie zarówno dziedzictwa turnieju, jak i poziomu organizacji.
Powrót już się odbył. Teraz czas na rekord.
Turniej wciąż trwa – zwycięzca nie jest jeszcze znany. Jedno jest pewne: jeśli edycja 2026 to „rok powrotu”, to 2027 może być rokiem nowego rekordu. Melbourne znów jest na pokerowej mapie świata – i nie zamierza z niej znikać.









